Terapia prowadzona przez Asię i Leona…

Terapia prowadzona przez Asię i Leona sprawiła, że uświadomiłem sobie WIELE na swój własny temat. Dopiero pod koniec zrozumiałem: wszystkie trudne momenty, chwilowe załamania, a nawet brak wiary w pozytywny finał były jedną, długą drogą, którą przejść należało w całości.

Co mi się podobało i co było dla mnie ważne?
Zrozumienie i ogromne wsparcie, jakie okazali grupie prowadzący.

Co osiągnąłem?
Spokój 🙂

Co mi przeszkadzało i czego brakowało?
Na początku trochę przeszkadzał mi „luz” występujący w trakcie spotkania. Powodował wrażenie uciekającego czasu. Później zauważyłem, że…
…po pierwsze, grupa ma swoją dynamikę i realizuje program w odpowiednim dla niej tempie;
…a po drugie, problem kontrolowania czasu i sytuacji wyparował gdzieś w międzyczasie 😉

Dodatkowe uwagi?
Jedna – będzie mi brakowało spotkań.
Ale cóż, idziemy dalej, do przodu. To, co złe, pozostało w piwnicy.
Naturalnie… nie mam na myśli prowadzących 😛
😀